Nazwa projektu: Od mobilności nauczycieli do efektywniejszego nauczania

Czas trwania: 1.07.2014 – 30.06.2016

Cel główny projektu: Celem projektu jest najpierw podniesienie szeroko rozumianych kompetencji nauczycieli: od zarządzania placówką, poprzez podniesienie kompetencji językowych i praktyczne zastosowanie osiągnięć metodyki w pracy na lekcjach języka angielskiego do nauczenia nauczycieli i uczniów strategii samodzielnego uczenia się przez całe życie.

Drugim ważnym celem w przyszłości jest mobilność edukacyjna uczniów poprzez nawiązanie kontaktów polskich nauczycieli z nauczycielami z innych krajów europejskich, podejmowanie wspólnie z uczniami działań międzyszkolnych i wymiany międzynarodowej.


Program Erasmus Plus w jabłonowskim gimnazjum

                W ubiegłym roku  został zapoczątkowany w dziedzinie edukacji nowy unijny program na lata 2014-2020 – ERASMUS PLUS. Gimnazjum im. M. Kopernika w Jabłonowie Pomorskim złożyło w wymaganym terminie wniosek w akcji KA1 „Mobilność kadry edukacji szkolnej”. Wniosek został zaakceptowany przez ekspertów i nasza szkoła jako jedna z dziewięciu szkół w województwie kujawsko-pomorskim otrzymała dofinansowanie na realizację dwuletniego projektu „Od mobilności nauczycieli do efektywniejszego nauczania”.

                Celem projektu jest poznanie brytyjskiego systemu edukacji, innowacyjnych metod nauczania, zwłaszcza w zakresie języka angielskiego, i poprawę umiejętności komunikowania się w języku angielskim przez wszystkich uczestników.

                Dzięki projektowi spora grupa nauczycieli wyjedzie na szkolenia do Richard Language College w Bournemouth w Anglii. Niektórzy już powrócili z zaplanowanych wyjazdów i mogą podzielić się swoją wiedzą i wrażeniami.

                                                                                                                            

                                                                Koordynator projektu – Halina Gawenda


W dniach 16.03.2015r.-27.03.2015r. uczestniczyłam w kursie metodologiczno-językowym „EFL Methodology in Practice”  w Wielkiej Brytanii. Szkolenie odbyło się w Richard Language College w Bournemouth - malowniczej nadmorskiej miejscowości turystycznej na południu Anglii. Po zajęciach, przy sprzyjającej pogodzie można było spacerować po przepięknej piaszczystej plaży, przechadzać się po molo, zwiedzać lokalne muzea oraz wybrać się na zakupy w licznych sklepach w centrum miasta czy też spędzić czas w pubie lub kawiarni.
Szkolenie metodologiczne dla nauczycieli języka angielskiego obejmowało praktyczne użycie języka, ćwiczenie umiejętności językowych w zakresie rozumienia ze słuchu i czytania, płynnego mówienia, technik skutecznego nauczania oraz metod aktywizujących na lekcji. Kurs oferował m.in.:
- propozycje ćwiczeń ze słuchania i kształcenie umiejętności rozumienia ze słuchu,
- praktyczne ćwiczenia z wymowy i fonetyki,
- ćwiczenia dla grup o zróżnicowanych poziomach znajomości języka angielskiego,
- poznanie różnych rodzajów inteligencji,
- słownictwo i ćwiczenia na wzbogacanie słownictwa,
- pracę z tekstem „autentycznym”,
- świadomość językową, sposoby upraszczania języka,
- użycie tablicy interaktywnej,
- praktyczne ćwiczenia z pisania, mówienia, użycia muzyki i piosenek,

-dialogi i odgrywanie ról,
- zapoznanie z podręcznikami i materiałami przydatnymi w nauczaniu języka angielskiego.


Zajęcia odbywały się w grupie sześcioosobowej i miały charakter zajęć praktycznych wzbogacających umiejętności językowe uczestników oraz dawały możliwość zastosowania ciekawych praktyk i technik. Zajęcia odbywały się w bardzo miłej atmosferze, były profesjonalne i na wysokim poziomie.
Czas spędzony na szkoleniu był czasem w pełni wykorzystanym, interesującym pod względem dobranych materiałów, ciekawej tematyki. Nauczyciele prowadzący zajęcia odznaczali się obszerną wiedzą, dużym doświadczeniem i zaangażowaniem oraz ogromnymi umiejętnościami dydaktycznymi i ciekawą osobowością. Pobyt w placówce kształceniowej był bardzo dobrze zorganizowany, rzetelnie zaplanowany i zapewniał różnorodne formy podnoszenia kompetencji językowych. Wszystkie materiały otrzymane na zajęciach mogą być wykorzystane bezpośrednio na lekcjach lub po małych modyfikacjach, gdyż ich jakość dydaktyczna i przydatność na lekcjach jest wysoka i często uniwersalna - po adaptacji mogą być użyte w klasach o różnym poziomie zaawansowania i motywacji uczniów.
Dzięki zaoferowanej przez organizatora wycieczce do Londynu i zwiedzaniu miasta poznałam  dziedzictwo kulturowe Anglii. W trakcie szkolenia poznałam osobliwości regionu, w którym przebywałam. Rozkoszowałam się również zwiedzaniem atrakcji Bournemouth: molo, galeria sztuki, muzeum, zabytkowe kościoły.
Język angielski jest podstawowym narzędziem mojej pracy. Program szkolenia oferował możliwość kształcenia wszystkich potrzebnych mi umiejętności. Mam nadzieję, że pozyskana wiedza z zakresu nauczania języka angielskiego, przyczyni się w dłuższym okresie do podniesienia poziomu wyników egzaminu gimnazjalnego w mojej szkole i lepszych efektów dydaktycznych i pedagogicznych na moich zajęciach. Nowe techniki poznane na szkoleniu urozmaicą lekcje, dodadzą im świeżości i nowoczesnego europejskiego wymiaru. Przede wszystkim jednak, zwiększą zainteresowanie uczniów językiem angielskim.  Ponadto, szkolenie to pozwoliło mi wzbogacić swój język o zwroty używane w języku codziennym, pełnym kolokwializmów i wypowiedzeń nieformalnych, tak budzących zainteresowanie współczesnej młodzieży. Mogę teraz przekazać je uczniom, zachęcić do komunikacji w języku angielskim, zmotywować do pracy w projektach międzynarodowych i obudzić chęć poznawania świata przy użycia języka obcego.
Dzięki szkoleniu spotkałam miłych ludzi z różnych stron świata, nawiązałam nowe znajomości, miałam przyjemność uczestniczyć w zajęciach prowadzonych przez wspaniałych nauczycieli i pedagogów, poznając ich nowatorskie metody oraz ciekawe rozwiązania, podniosłam swoje kompetencje językowe zarówno poprzez udział w zajęciach, jak również poprzez codzienne obcowanie z językiem angielskim, poszerzyłam swoją wiedzę na temat historii Wielkiej Brytanii poprzez zwiedzenie ciekawych miejsc. Poznałam codzienne życie Brytyjczyków, ich zwyczaje i kulturę poprzez pobyt u miłej rodziny.

Zachęcam wszystkich nauczycieli do korzystania z programu Erasmus Plus, bo daje on możliwość połączenia przyjemnego z pożytecznym.
 
                                                                                                   Milena Grabowska 

 
            NATIONAL MUSEUM W LONDYNIE                                                             LONDON EYE

                                  MOLO W BOURNEMOUTH                                 BIG BEN W LONDYNIE


Sprawozdanie ze szkolenia w Richard Language College w Bournemouth 14 – 28. 02. 2015r.

Moja podróż do Anglii rozpoczęła się zgodnie z planem: sobota rano transport na lotnisko w Gdańsku, odprawa i… na tym koniec z punktualnością. Samolot miał opóźnienie 3 godzin. Zamiast odlecieć do Luton o godzinie 1200 samolot wystartował o 1500. Mój planowany na godzinę 2000 przyjazd do domu moich gospodarzy opóźnił się o półtorej godziny.

Pomimo tego, że przybyłem tak późno zostałem ciepło przyjęty. Przedstawiono mnie obecnym w domu członkom rodziny, poczęstowano herbatą, miłą rozmową. Następnie pokazano mi pokój, łazienkę oraz inne pomieszczenia w domu.

Następnego dnia po śniadaniu wybrałem się na spacer po Bournemouth. Spacer z domu do Richard Language College zajął mi 45 minut. Po drodze zapoznałem się z ofertą handlową głównej ulicy tej części miasta – Wimborne Road. W porównaniu z polskimi dużymi miastami w Bournemouth funkcjonuje spora liczba kafejek, restauracji, pizzerii.

Zaskoczyła mnie komunikacja miejska. Częstotliwość kursów jest duża pomimo tego, że autobusy nie są pełne pasażerów. Obsługa jest miła i pomocna, podobnie jak ludzie spotykani na ulicach.

Po powrocie ze spaceru po Bournemouth (nazwa pochodzi od dwóch słów: nazwy rzeki – Bourne i słówka „mouth” co oznacza w tym przypadku ujście rzeki; innymi słowy nazwa miasta to po polsku „Ujście rzeki Bourne”) typowy brytyjski five o’clock czyli herbatka, ciasteczko i miła konwersacja. Moi gospodarze to Norman i Linda Clarke. Częstym gościem w ich domu była ich córka Becky i dwójka jej dzieci. Po powrocie ze szkoły i godzinie odpoczynku siadali do odrabiania zadań domowych, co zabierało im codziennie ok. 2 godzin.

Pierwszy tydzień mojego pobytu w Richard Language College rozpoczął się od testu językowego. Nie był on zbyt trudny jeśli chodzi o poziom. Po napisaniu testu zabrano wszystkich nowoprzybyłych na autokarową wycieczkę po Bournemouth i okolicy. Niestety pogoda była typowo angielska więc nie mogliśmy praktycznie nic widzieć przez okna autokaru. Mimo wszystko wycieczka była miła a przewodniczka urocza.

 Po powrocie z wycieczki czekały wyniki testu. Trafiłem do najbardziej zaawansowanej grupy jeśli chodzi o gramatykę i słownictwo. Skład grupy to Polacy, Czeszka, Marokanka, Kuwejtka, chłopak i dziewczyna z Wybrzeża Kości Słoniowej. Zajęcia Prowadził „ucle” Clive Jennings. Przeuroczy facet z poczuciem humoru typowym dla Brytyjczyka oraz z ogromnym zasobem wiedzy nie tylko z zakresu języka Shakespeara ale również języka francuskiego, historii, geografii, kultury i sportu. Wprawdzie zajęcia u niego trwały od 9.15 do 12.35 nie było ani nudno ani trudno. Popołudniowe zajęcia to metodyka z Davem Smithem. Grupa składała się z trzech osób: mnie i dwu nauczycielek z Polski. Emerytowany nauczyciel, który był również ekspertem Unii Europejskiej i British Council w zakresie wprowadzania zmian w oświacie. Pracował w Pool w szkole Corfe Hill, gdzie był dyrektorem. Współtworzył tam piramidę szkół odpowiedzialną za edukację dzieci jednej ze szkół średnich osiągając najlepsze efekty. Jego pomysłem, sprawdzonym w praktyce, jest wprowadzenie Building Learning Power, co w wolnym tłumaczeniu na język polski oznacza budowanie zarówno u ucznia jak i nauczyciela i rodzica technik i umiejętności ciągłego uczenia się. Zajęcia z Davem należały do bardzo przyjemnych. Zakres jego wiedzy, chęć dzielenia się nią z nami pozwalały na uzyskanie informacji, które można wykorzystać w codziennym życiu szkoły.

Jako, że sama teoria jest raczej nudna, Dave zorganizował wizytę w swojej byłej szkole Corfe Hill. Dzięki temu miałem okazję w praktyce zapoznać się z efektami jego pracy i zmian, które zostały wprowadzone przy jego wydatnym udziale.

Szczególnie ciekawy wydaje się pomysł z utworzeniem tzw. Piramidy szkół. Polega to na tym, że nad procesem edukacyjnym ucznia pracują wszystkie szkoły. Ich współpraca polega na wprowadzeniu tego samego zestawu praw i obowiązków ucznia, procedur dotyczących zachowania oraz sposobu prowadzenia zajęć. W praktyce wygląda to tak, że kiedy uczeń nauczy się czego oczekuje się od niego na lekcji w szkole podstawowej, w jaki sposób przebiega lekcja, jakie wymagania ma nauczyciel, to po przejściu do następnej szkoły spotyka się z tym samym podejściem i zasadami. Dzięki temu uczniowie nie czują się zagubieni oraz nie mogą wykorzystywać zmiany szkoły do tego, aby źle się zachowywać. Z kolei nauczyciele spotykają się co jakiś czas, wymieniają informacjami, wspólnie decydują o tematyce szkoleń i wspólnie te szkolenia odbywają.

Do Corfe Hill uczęszcza ok. 1200 uczniów w wieku do 18 roku życia. Prawie wszyscy uczniowie noszą mundurki. Tylko uczniowie w wieku 17-18 lat mogą chodzić po „cywilnemu”. Oferta szkoły jest bardzo duża. Można rozwijać swoją wiedzę i zainteresowania zarówno z klasycznych przedmiotów takich jak angielski, matematyka, historia, biologia czy informatyka, jak również z przedmiotów zawodowych. Szkołą oferuje warsztaty dla przyszłych projektantów mody, szkutników, stolarzy, tokarzy, muzyków, kucharzy czy aktorów. W szkole panuje duża dyscyplina ale uczniom ona nie przeszkadza. Kiedy zdarzają się przypadki uczniów, którzy nie chcą się uczyć lub przeszkadzają, są oni wysyłani na tzw. detention. Muszą się uczyć samodzielnie, do tego robią to dodatkowo po lekcjach. Kiedy sprawiają wyjątkowe problemy są ze szkoły wyrzucani.

Oczywiście moje szkolenie to nie tylko gramatyka i metodyka. College oferował również bogaty program „socjalny”. Każdego dnia dla chętnych studentów organizowano różne atrakcje, np. kręgle, wyjścia do pubów, karaoke, wyjścia do kina, kafejek oraz wyjazdy turystyczne w weekendy. Ja wybrałem wyjazd do Oxfordu. Po drodze zwiedziliśmy Windsor i Eton.

Do domu wróciłem bez przygód, żadnych spóźnień.

                                                                                             Krzysztof Jasiński


Sprawozdanie ze szkolenia w Richard Language College w Bournemouth 14 – 28. 03. 2015

Do Anglii wylecieliśmy bez problemów. Lot był spokojny. W Bournemouth byliśmy o czasie.

W czasie tego szkolenia ponownie zamieszkałem u państwa Clarke. Polubiliśmy się. Dużo rozmawialiśmy na różne tematy, wspólnie jedliśmy posiłki. Atmosfera była domowa. W niedzielę przyjechała młoda i sympatyczna dziewczyna ze Szwajcarii, Chereeze.

W przeciwieństwie do poprzedniego szkolenia tym razem nie musiałem pisać żadnego testu wstępnego. Nie było również wycieczki po Bournemouth. Od razu zaczęliśmy zajęcia. Tym razem gramatykę prowadził Martin. Zajęcia polegały głównie na mówieniu i wykonywaniu ćwiczeń gramatycznych. Konwersacje odbywały się w parach. W pierwszym tygodniu w grupie było kilka osób, w tym nas troje Polaków, Czech Tomas, Naima z Maroka i dziewczyna z Wybrzeża Kości Słoniowej. Moją partnerką była Naima. Znaliśmy się już z mojej poprzedniej wizyty w College’u,  więc współpraca układała się bardzo dobrze. Zwykle poza tematami zadanymi przez Martina rozmawialiśmy na tematy, które nas interesowały. W drugim tygodniu do grupy dołączyła polska nauczycielka i dwójka japońskich uczniów.

Popołudniowe zajęcia były bardzo urozmaicone. Prowadzone były przeważnie przez Jan jednak część zajęć prowadzili inni nauczyciele. Zajęcia były teoretyczno-praktyczne i w zdecydowanej większości po prostu rewelacyjne. Stały na bardzo wysokim poziomie merytorycznym i były profesjonalnie prowadzone. Nie oznacza to jedna, że były one bardzo sformalizowane. Podejście nauczycieli z College’u było bardzo przyjazne, dzięki czemu nauka była przyjemnością. Otrzymaliśmy wiele materiałów i pomysłów na przeprowadzenie konkretnych ćwiczeń. Łącznie 45 godzin świetnych zajęć metodycznych. I to w sumie ich jedyny minus – były za krótkie.

W sobotę pojechałem na wycieczkę do Cambrigde. Pogoda była wietrzna i było chłodno. Pomimo tego dzień i  wyjazd do Cambridge był bardzo udany. Poza zwiedzaniem i zapoznaniem się z historią miasta miałem okazję zobaczyć absolwentów w dniu ukończenia uniwersytetu – tzw. „graduation day”, wszyscy absolwenci chodzili w togach, co było niesamowitym widokiem. Po zwiedzeniu miasteczka i kilku college’y zostało kilka godzin wolnego czasu, które wykorzystałem na zwiedzanie muzeów. W przeciwieństwie do Polski, tamtejsze muzea są w większości bezpłatne. 

Powrót do domu odbył się bez przeszkód.

                                                                                                 Krzysztof Jasiński

 

                                  ZAMEK WINDSOR                                                                                TAMIZA W ETON

                                        CZYTELNIA W SZKOLE CORFE HILL                                       COLLEDGE W OXFORDZIE


                 14.03.2015 roku rozpoczęła się moja podróż do prześlicznej Anglii gdzie w dniach od 16.03.2015 do 27.03.2015  brałam udział w szkoleniu metodologiczno- językowym „EFL Methodology in Practice”.

                 Szkolenie odbywało się w miejscowości Bournemouth, jednym z najbardziej znanych i lubianych kurortów nadmorskich Anglii. Szkołą prowadzącą szkolenie było Richard Language College .

                 Czas szkolenia stanowił doskonałą okazję, aby podzielić się własnymi doświadczeniami, ale też rozwiać pedagogiczne i metodyczne wątpliwości, zapoznać się z metodami stosowanymi przez innych nauczycieli, wzbogacając i uatrakcyjniając warsztat pracy.

                 W ramach szkolenia odbywały się zajęcia metodyczno – językowego w dwóch blokach: porannym i popołudniowym. Zajęcia odbywały się w grupie sześcioosobowej. Brali w nich udział uczniowie, nauczyciele oraz  osoby prywatne z różnych krajów europejskich, między innymi z Czech, Francji oraz Japonii. W trakcie zajęć porannych miałam okazję doskonalić umiejętności posługiwania się językiem angielskim, między innymi słownictwo oraz gramatykę. Podczas zajęć popołudniowych skupiałam się na doskonaleniu warsztatu metodycznego. Zajęcia odbywały się w grupach o zróżnicowanym poziomie znajomości języka angielskiego. Podczas szkolenie kształtowaliśmy umiejętność rozumienia ze słuchu, ćwiczyliśmy naszą wymowę oraz braliśmy udział w zajęciach z fonetyki i fonologii. Poznawaliśmy nowe słownictwo oraz wykonywaliśmy ćwiczenia na jego wzbogacanie . Pracowaliśmy z tekstami zawartymi na angielskich stronach informacyjnych. Brałam udział w zajęciach dotyczących użycia tablicy interaktywnej. Każde poranne zajęcia związane były z praktycznymi ćwiczeniami z pisania, mówienia podczas których wykładowca używał muzyki w celu relaksacji i ożywienia dialogu pomiędzy uczestnikami zajęć. Zajęcia te stanowiły doskonałą możliwość wymiany międzykulturowych spostrzeżeń między uczestnikami kursu, porównania różnych systemów edukacyjnych, wymiany pomysłów innowacyjnego przeprowadzania lekcji oraz nauczania tych samych zagadnień na wiele różnych ciekawych sposobów. Nauczyciele z Richard Language College w bardzo ciekawy sposób przekazywali swoją wiedzę, zarażając wszystkich swoją pasją i entuzjazmem. Dzięki nim zgromadziłam mnóstwo interesujących materiałów, które mam zamiar wykorzystać w trakcie zajęć.

                  Wolny czas wykorzystałam na  poznawanie i zwiedzanie malowniczej miejscowości Bournemouth oraz na zaznajomienie się z bardzo interesującą kulturą panującą w Anglii. Dzięki świetnej organizacji szkoły prowadzącej miałam okazję zwiedzenia stolicy Anglii i Wielkiej Brytanii - Londynu.

                   Udział w kursie był wspaniałym doświadczeniem, pozwolił mi uaktualnić wiedzę dotyczącą zagadnień związanych z kulturą, udoskonalić umiejętności językowe jak i zaplecze metodyczne.

                    Z pewnością wpłynie to na udoskonalenie mojego programu nauczania i wzbogacenie lekcji. Poprzez uczestnictwo w międzynarodowym szkoleniu zaistniała możliwość promowania naszego kraju, regionu, miasta i szkoły. Istnieje wiele pomysłów jak wykorzystać zdobytą wiedzę i umiejętności. Szkolenie to niewątpliwie zainspirowało mnie do podejmowania dalszych wyzwań związanych z pracą nauczyciela.

                                                                                          Anna Linda-Cieśnik

                                                      TRAFALGAR SQUARE                                       BOURNEMOUTH TOWN HALL

                          THE SHERLOCK HOLMES RESTAURANT                                                BUCKINGHAM PALACE

 


Sprawozdanie z dwuczęściowego kursu

w ramach projektu Erasmus Plus

Od mobilności nauczycieli do efektywniejszego nauczania

 

Na przełomie maja i czerwca 2015 r. brałyśmy udział w dwutygodniowym szkoleniu w ramach projektu Erasmus Plus. Kurs składał się z dwóch części: pierwszy tydzień poświęcony był na naukę i szlifowanie języka w szkole językowej w Brighton, drugi tydzień na obserwację zajęć w angielskiej szkole w dzielnicy Brighton - Hove.

Po dotarciu na miejsce przeżyłyśmy zabawną sytuację w taksówce. Bardzo rozmowny taksówkarz pytał, skąd jedziemy. Starałyśmy się mu wytłumaczyć, że nasze małe, ale urokliwe, miasteczko leży niedaleko Torunia, a Toruń jest słynny dzięki Kopernikowi, który był odkrywcą teorii heliocentrycznej. Niestety, nasz rozmówca nie słyszał o polskim astronomie i nazwa Toruń nic mu nie mówiła. Stwierdził jednak, że zna jednego Polaka – bramkarza Jana Tomaszewskiego, przez którego Anglicy zremisowali w meczu na Wembley w 1973 r. i nie weszli do finału mistrzostw świata. Taksówkarz zakończył swój monolog konkluzją, że to nie Kopernik, a właśnie Tomaszewski jest słynnym Polakiem.

Kurs w szkole językowej rozpoczynał się od pisemnego i ustnego egzaminu, na podstawie którego określano nasz poziom językowy i przynależność do grupy. Ciekawostką było to, że uczyłyśmy się w grupach, w których zdecydowaną przewagę mieli mieszkańcy Azji: Chińczycy, Japończycy i mieszkańcy Korei Południowej. W całej szkole był nieduży odsetek Europejczyków i nikogo oprócz nas  z Polski! Tydzień wypełniony zajęciami od godz. 9.00 do 15.30 oraz odrabianiem prac domowych minął bardzo szybko i efektywnie. Wykorzystywałyśmy każdą okazję: w muzeum, na ulicy, w sklepie czy w autobusie, by słuchać języka i …mówić. Pomagała nam w tym „nasza” rodzina, gdyż wspólnie z nią spożywałyśmy obiadokolację i rozmawiałyśmy o minionym dniu.

W każdy kurs wpisana jest wycieczka podczas weekendu do wybranej miejscowości. Oczywiście, dla nas wybór był tylko jeden – Londyn, bo jak być w Anglii i nie zobaczyć stolicy?! W sobotę rano pół godziny przed umówionym czasem (żeby się przypadkiem nie spóźnić) czekałyśmy na autobus, który zbierał studentów szkół językowych z całego miasta na wycieczkę. Kiedy autokar nie przyjechał na czas, wpadłyśmy w lekką konsternację, poznawszy wcześniej angielską punktualność. Po piętnastu minutach byłyśmy w desperacji, czy na pewno czekamy we właściwym miejscu… Po pół godzinie zdecydowałyśmy się zadzwonić do biura…Tam usłyszałyśmy, że autobus zepsuł się w drodze i że przybędzie za około kwadrans. Uspokojone cierpliwie czekałyśmy. Kiedy wreszcie nadjechał, pani przewodnik oznajmiła nam, że w związku z awarią autokaru wycieczka do Londynu zostaje odwołana, ale za to ona porywa nas do Windsoru i Oxfordu…..No cóż, nie było nam dane zobaczyć Londynu, za to zwiedziłyśmy uniwersyteckie miasto Oxford z monumentalnymi budynkami uniwersyteckimi i równie monumentalną i malowniczą siedzibę królowej Elżbiety – Windsor.

Drugi dzień weekendu wykorzystałyśmy na zwiedzanie Brigton. Mówi się o tym mieście, ze jest letnią stolicą Anglii, bo z Londynu jedzie się tutaj tylko godzinę. Szczególną uwagę przykuwa Royal Pavilion (znany także jako Brighton Pavilion). Budynek ma formę pałacu zaprojektowanego w tzw. stylu indosaraceńskim, więc na zewnątrz i wewnątrz urzeka „koronkowymi” wykończeniami. Drugą cechą wyróżniającą miasto jest tzw. Brighton Wheel na wzór London Eye. Zadziwia nas ciągnąca się kilometrami pebbly beach, czyli kamienista plaża, bo kamyki wyglądają jak zrobione ludzką ręką, a nie wyrzeźbione przez matkę naturę.

Drugi tydzień spędzamy w szkole. O godz. 8.00 meldujemy się, a o 16.00 odmeldowujemy się poprzez stosowny zapis w księdze gości. Aby w ogóle wejść do szkoły, musimy przedstawić zaświadczenie o niekaralności w j. polskim i angielskim. Dyrektor szkoły przydziela nam opiekunkę, która organizuje nam zajęcia.   Szczególną wagę przywiązujemy do uczestnictwa w lekcjach języka angielskiego jako języka rodzimego i matematyki z racji nauczanych przedmiotów. Chodzimy jednak na różne inne przedmioty, takie jak: chemia, informatyka, język hiszpański czy muzyka, zgodnie z przygotowanym dla nas planem. Można by skonstatować, że nauczyciele i uczniowie zachowują się podobnie w Anglii i w Polsce. Jest jednak kilka dużych różnic. Przede wszystkim na pierwszy rzut oka – mundurki. Każda szkoła ma swój własny model i kolor mundurka, więc osoba postronna dość szybko może rozpoznać, do jakiej szkoły chodzi uczeń. Po drugie – cisza. Nie ma dzwonków, ale uczniowie sprawnie przechodzą z klasy do klasy po zakończonych zajęciach (mają na to 5 minut). Podczas przerw śmieją się, rozmawiają, przechadzają, ale …nie ma hałasu. Wreszcie wielokulturowość. Jesteśmy w różnych klasach, jednak nie ma takiej, w której byliby sami Anglicy. Przeciwnie – jesteśmy w klasie, w której jest 17 uczniów z różnych krajów nieeuropejskich i tylko 5 Anglików. Oczywiście, spotykamy i naszych rodaków. Zadziwia, że niektórzy z nich mają od 12 do 15 lat, a Anglia jest ich drugim, trzecim, a nawet czwartym krajem zamieszkania. Podziwiamy sposób, w jaki angielscy nauczyciele pomagają uczniom w opanowaniu języka na poziomie komunikatywnym w ciągu pół roku: dodatkowe lekcje angielskiego, lekcje angielskiego z nauczycielem tej samej narodowości co dziecko, pomoc koleżeńska czy możliwość korzystania z wirtualnego tłumacza. Dzieci uczą się języka szybko, zwłaszcza w naturalnym środowisku, więc kiedy słyszymy wypowiedzi niektórych polskich dzieci na lekcjach, nie rozpoznajemy, że są Polakami.

Nasz wyjazd do Anglii w ramach projektu Erasmus Plus z pewnością przyniósł nam wiele nowych doświadczeń. Poszerzył nasze horyzonty na płaszczyźnie współczesnych problemów cywilizacyjnych, jak: emigracja, wielokulturowość, poszukiwanie własnego miejsca w Europie pozbawionej granic. Dzięki mobilności poznałyśmy funkcjonowanie angielskiego systemu edukacji od podszewki. Dostrzegłyśmy, że w dziedzinie edukacji problemy są dość podobne, choć ich rozwiązywanie odbywa się w różny sposób. Poza tym musiałyśmy rozwinąć wiele umiejętności, takich jak: organizacja wyjazdu, poradzenie sobie w nowej, nieznanej sytuacji, komunikowanie się w języku obcym podczas pobytu za granicą. My zaczęłyśmy uczyć się języka angielskiego w „późnym” wieku, więc mamy nadzieję, że jest to wskazówka dla naszych uczniów, że jeśli się bardzo czegoś chce, można to osiągnąć. A bez znajomości języka osiągnąć dzisiaj coś w jakiejkolwiek dziedzinie jest bardzo trudno!

                                                                         Halina Gawenda, Anna Berent


Sprawozdanie ze szkolenia CLIL

w ramach projektu „Od mobilności nauczycieli do efektywniejszego nauczania”

 

We  wrześniu 2015r. wyjechałyśmy do Richard Language College w Bournemouth w ramach akcji KA1 – mobilność szkolnej kadry edukacyjnej programu Erasmus Plus na dwutygodniowy kurs CLIL. CLIL to skrót od Content and Language Integrated Learning czyli zintegrowane nauczanie języka obcego i przedmiotów niejęzykowych. Nasza szkoła postanowiła działać metodą małych kroków. Nauczyciele wytypowani na szkolenie mieli przyjrzeć się tej innowacji pedagogicznej, aby móc z czasem poszerzyć możliwości uczenia języka angielskiego uczniów przez wprowadzanie elementów tego języka na swoich przedmiotach.

Zajęcia w szkole odbywały się codziennie od 9:00 do 15:30. Każdego dnia do południa miałyśmy zajęcia z języka angielskiego, na których poszerzałyśmy zasób słownictwa w różnych dziedzinach, ze szczególnym zwróceniem uwagi na dydaktykę i pedagogikę, ćwiczyłyśmy rozumienie ze słuchu i zastosowanie struktur gramatycznych w języku mówionym.  Następnie po krótkiej przerwie na lunch w godzinach popołudniowych odbywały się zajęcia z CLIL. Przez pierwsze trzy dni w tygodnia poznawałyśmy różne techniki i ćwiczenia ułatwiające przyswajanie słownictwa na określony temat związany z przedmiotem, którego uczymy. Czwartego dnia projektowałyśmy lekcję z wszystkimi jej ogniwami, ale koncentrowałyśmy się na wykorzystaniu konkretnych ćwiczeń aktywizujących pasującej do naszej lekcji. W piątek natomiast musiałyśmy przeprowadzić naszą lekcję przed  naszą angielską nauczycielką oraz innymi nauczycielami uczestniczącymi w tym szkoleniu. Nie będziemy ukrywać, ze był to dla nas duży stres, by przeprowadzić na forum fragment  lekcji w języku angielskim przed naszymi angielskimi kolegami po fachu. Usłyszałyśmy jednak bardzo pochlebne oceny, które zmotywowały nas do dalszej wytężonej pracy, gdyż drugi tydzień wyglądał bardzo podobnie: trzy dni poznawania słownictwa i różnych ćwiczeń, zaprojektowanie lekcji z pomocą nauczyciela i jej pokazanie przed pozostałymi uczestnikami kursu i naszym nauczycielem, gdyż w drugim tygodniu John zastąpił Jan. Oczywiście, oprócz przygotowania lekcji codziennie miałyśmy do odrobienia zadania domowe z języka angielskiego, więc mogłyśmy znów poczuć się jak…. uczennice ( choć może nasi uczniowie nie będą mogli w to uwierzyć, jednak bycie w skórze ucznia jest zdecydowanie łatwiejszeJ ).

Podczas weekendu w sobotę zdecydowałyśmy się na samodzielny wyjazd do Londynu. Samodzielny, tzn. bez pośrednictwa szkoły, gdyż akurat w ten weekend nie miała takiej oferty. Pięć osób z różnych kursów dołączyło do nas, więc w sumie było nas siedem „wspaniałych”, bo wzajemnie się wspierałyśmy. Powodów było niemało, np. zwykła przejażdżka metrem. Wymaga kupienia biletu, co nie jest trudne, jednak kupić Oyster card, doładować ją odpowiednią kwotą i zwrócić ją, by odzyskać resztę pieniędzy, jest niemałym wyzwaniem dla osób, które są po raz pierwszy w Londynie i nigdy tego nie robiły. A wszystko, oczywiście po angielsku! Dzięki podróżowaniu metrem udało nam się być w dwóch przepięknych muzeach: Natural History Museum i Victoria and Albert Museum, potem wrócić do centrum, by rzucić okiem na Big Bena, poparadować przed Westminster Abbey i „wpaść na popołudniową herbatkę” do rezydencji królowej – Buckingam Palace. Gwoździem programu była jednak przejażdżka w kapsułach London Eye - „londyńskiego oka”, choć musiałyśmy czekać w kolejce po bilety pół godziny, a następne pół godziny w kolejce do wejścia. Przejażdżka trwała też pół godziny, jednak widoki zapierały dech w piersiach!!!

Wyjazd do Anglii uważamy za bardzo wartościowy i pouczający. Udało nam się podszkolić język.  Poznałyśmy również różne sposoby wprowadzania elementów języka angielskiego na przedmioty, których nauczamy. Dzięki temu uczniowie naszej szkoły w przyszłości będą mogli  oswajać się z językiem angielskim nie tylko na lekcjach angielskiego, ale również chemii i wychowania do życia w rodzinie.

                                                                         Halina Gawenda, Katarzyna Malinowska-Wituła

 

 

Muzeum Wiktorii i Alberta w Londynie         Muzeum Historii Naturalnej w Londynie

Londyńske oko

 


Sprawozdanie ze szkolenia CLIL

w ramach projektu

,,Od mobilności nauczycieli do efektywniejszego nauczania”

5 września 2015 r. rozpoczął się nasz dwutygodniowy kurs CLIL w Richard Language College w Bournemouth, w Anglii w ramach szkolnego projektu ,,Od mobilności nauczycieli do efektywniejszego nauczania” realizowanego dzięki środkom z programu Erasmus Plus. Kurs CLIL miał na celu poszerzenie wiedzy z zakresu nauczania języka obcego na przedmiotach niejęzykowych. Wraz z koleżanką mogłyśmy poznać tę innowację pedagogiczną w celu wprowadzenia elementów języka angielskiego na nauczanych przez siebie przedmiotach. Kurs zakładał również podniesienie umiejętności językowych uczestniczących w nim nauczycieli.

Nasze zajęcia odbywały się codziennie od 9.00 do 15.30. Pierwsze były lekcje podnoszące umiejętności językowe polegające na poszerzaniu słownictwa i znajomości zagadnień gramatycznych z jednoczesnym zwróceniem uwagi na dydaktykę nauczania. Po przerwie na lunch odbywały się zajęcia z CLIL, na których zapoznałyśmy się z różnorodnymi technikami i ćwiczeniami mającymi na celu ułatwianie przyswojenia przez uczniów słownictwa związanego z danym przedmiotem oraz realizowaną lekcją dydaktyczną. Kolejnym krokiem było zaplanowanie wszystkich faz własnej jednostki lekcyjnej po angielsku w oparciu o metody aktywizujące adekwatne do danego tematu. Pierwszy tydzień zajęć z CLIL kończył się przeprowadzeniem zaplanowanej i przygotowanej lekcji w obecności naszego nauczyciela i innych uczestników kursu. Było to stresujące przeżycie, ale szczęśliwie dla nas zostało ocenione bardzo wysoko, co pozwoliło nam uwierzyć we własne możliwości. Drugi tydzień przebiegał podobnie: rano zajęcia z języka angielskiego, po południu CLIL. Przedstawiono nam kolejne metody i techniki pracy, które były testowane na nas również jako kursantkach. Następnie przygotowałyśmy kolejną lekcje i zaprezentowałyśmy ją naszego ostatniego dnia pobytu na kursie w Richard Language College. Codziennością było odrabianie prac domowych z języka angielskiego, a nie było ich mało!!!

W sobotę zdecydowałyśmy się na wyjazd do Londynu, który zorganizowałyśmy samodzielnie, a w niedzielę skorzystałyśmy z oferty uczelni i wzięłyśmy udział w wycieczce organizowanej przez ,,Discover Dorset Tours” .

  Durdle Door znajduje się na południu Anglii, niedaleko Lulworth - małej angielskiej wsi z posiadłością należącą do rodziny Weldów. Droga do tej miejscowości prowadzi przez urocze tereny. Z jednej strony kanał La Manche (przez Anglików nazywany Angielski Kanał), zaś z drugiej soczyście zielone łąki i pola, które sprawiają, że spacer jest niesamowitą przyjemnością. Ze szczytu klifów roztaczają się niezapomniane widoki. Podobno jest to najczęściej uczęszczany szlak turystyczny w południowej Anglii. Durdle Door należy do najchętniej fotografowanych obiektów nie tylko w Anglii, ale i w Europie. Został wpisany na listę światowych zabytków UNESCO, więc jest także unikalną wizytówką wybrzeża nad kanałem La Manche. 

   

       

Przed szkołą w Anglii.                       Tablica informacyjna szlaku Durdle Door.

                                    Na zajęciach z języka angielskiego.                      

   Na plaży. Wędrówka wzdłuż klifu Durdle Door.


W dniach 17.10.2015r.-23.10.2015r. uczestniczyłyśmy w wizycie studyjnej podsumowującej projekt „Od mobilności nauczycieli do efektywności nauczania”.

Podobnie jak nasze koleżanki i kolega gościłyśmy w Richard Language College w Bournemouth w Wielkiej Brytanii (w Anglii).

Wizyta studyjna miała przede wszystkim na celu poznanie brytyjskiego systemu edukacji. Miałyśmy możliwość zapoznania się z innowacyjnymi metodami nauczania w Pokesdown Community Primary School. Oczywiście pobyt w szkole językowej, w angielskiej „podstawówce” wymagał od nas podniesienia znajomości języka angielskiego, co zresztą przydało się w już samodzielnych wypadach do Londynu i pięknego, starego miasta portowego – Portsmouth. Drugim celem była analiza wymagań programu Erasmus Plus w zakresie akcji KA1 dotyczącej mobilności nauczycieli i poznanie możliwości realizacji projektów w ramach akcji KA2 obejmującej m.in. wymianę młodzieży szkolnej.

Wizyta studyjna zaczęła się od zajęć grupowych, na których zaprezentowano angielski system edukacji. Następnie na spotkaniu z dyrektorem Shadows Professional Development -  panem Davidem Vannem poznałyśmy dokładniej sposoby zarządzania szkołami i problemy związane z ich finansowaniem.

Cały następny dzień spędziłyśmy w Pokesdown Community Primary School. Wizyta obejmowała spotkanie z dyrektorem szkoły na temat funkcjonowania placówki, ogląd sal i gabinetów, boiska oraz obserwację  wybranych zajęć. Ponieważ oprócz nas były nauczycielki z Hiszpanii, miałyśmy dwóch przewodników: hiszpańską 9-letnią Angeles i polskiego 9-letniego Parysa, którzy posługiwali się językiem angielskim, by dopiero na koniec wizyty porozmawiać przez chwilę w ojczystym języku. Trochę zaskoczył nas fakt, że w szkole uczy 15 nauczycieli, których wspomaga aż 32 asystentów. Tym sposobem w każdej klasie jest nauczyciel i przynajmniej jeden asystent.

Dzieci były bezpośrednie, zachowywały się swobodnie, a jednocześnie były grzeczne i zdyscyplinowane. Uczniowie chodzą w mundurkach, które są kombinacją spodni, bluz, spódniczek i koszulek, w tej szkole akurat  w czerwonym i szarym kolorze.

Zajęcia prowadzone w blokach 1,5 godzinnych nastawione są na naukę praktycznych umiejętności. Uczniowie nie powtarzają klasy, ale na egzaminie sprawdzającym pod koniec roku mogą szkołę skończyć na najniższym poziomie  E lub trochę wyższym - D, a nie na poziomie najwyższym A czy trochę niższym - B. Pokesdown Community Primary School to konglomerat międzykulturowy. Tutaj uczą się dzieci różnych narodowości, kultur, wyznań i są uczeni przez nauczycieli z różnych krajów, różnych wyznań i kultur. Do tej szkoły uczęszczało 28 Polaków na 350 uczniów, a 5 nauczycieli pochodziło z innego kraju niż Anglia. Zasadą nadrzędną jest poszanowanie wspólnie wypracowanego regulaminu.

Trzeci dzień wizyty to zajęcia z Davem Smithem i Davidem Vannem, na których poznałyśmy zasady funkcjonowania programu Erasmus Plus w Wielkiej Brytanii i innych krajach. Z chęcią nawiązalibyśmy kontakt z angielską czy hiszpańską szkołą i zaprosilibyśmy uczniów z Anglii czy Hiszpanii do Polski, ale takie przedsięwzięcie nie jest  proste, a właściwie bardzo trudne, choć nie jest niewykonalne, więc liczymy, że może pewnego dnia….nam się uda!

Poza wizytą w szkole miałyśmy też trochę czasu na poznanie geografii regionu i jego kultury.  Jeden dzień przeznaczyłyśmy na wyjazd do Londynu. Znajomość języka bardzo się przydała, aby samodzielnie poruszać się po wyznaczonej  trasie zwiedzania. Łatwiej też było rozszyfrować informacje w British Museum. Pogoda była ładniejsza niż w Polsce, więc spacer spod Tower Bridge, uliczkach nad Tamizą, do Katedry św. Pawła, a na końcu wizyta  przed Pałacem Buckingham okazały się ogromną przyjemnością. Pogoda także dopisała nam na wyprawie do Portsmouth. Widok z wysokiej na ponad 100 metrów  Spinnaker Tower był imponujący. Obejrzałyśmy miasto, stojąc na platformach widokowych. Jedynie obejrzenie katedry, miejskiego muzeum (m.in. wystawa na temat Sherlocka Holmesa) i portu pamiętającego czasy Henryka VIII zmusiło nas do pieszych wędrówek.

Samo Bournemouth jest piękną, nadmorską miejscowością z wieloma atrakcjami, w tym 39 szkołami językowymi, w których uczy się około 50 000 osób rocznie. To tutaj również w dzielnicy Boscombe żyje największa w Anglii, bo blisko dwudziestotysięczna społeczność Polaków. Można zobaczyć swojsko brzmiące napisy, jak: Fajny sklep czy Polskie delikatesy.

Bardzo mile wspominamy także pobyt u państwa Rangoon, którzy troskliwie się nami zaopiekowali i zadbali o wieczorne pogawędki. Pan Saleem Rangoon zawsze dbał, aby nasze wypowiedzi były poprawne, dzięki czemu szlifowałyśmy nasz angielski non stop.

                                                                     Halina Gawenda, Elżbieta Zielaskowska

 

                  Imponujący Tower Bridge                                                      Przed Teatrem Szekspira

 

   Pomnik królowej Wiktorii przed Pałcem Buckingham                     Szkolna biblioteka

 

             Oryginalny układ słoneczny w jednej z sal                                  Zamiast tablicy na szkole

 

            Uczestnicy wizyty studyjnej z prowadzącymi                                    Spinnaker Tower

 

             Taras widokowy na Spinaker Tower                                 Nasi gospodarze – państwo Rangoon

 

 

 

Mnisterstwo Edukacji Narodowej


Szkoła Podstawowa w Jabłonowie Pomorskim


Zespół Szkół w Jabłonowie Pomorskim


Kuratorium Oświaty w Bydgoszczy


Interklasa Polski Portal Edukacyjny